wtorek, 26 stycznia 2016

Gotujemy... chleb

Przepisów na chleb w internecie jest całe mnóstwo. I na drożdżach i na zakwasie. I ciemne i jasne. I na mące pszennej i żytniej. I... tak można jeszcze długo wymieniać.
Ale ja znalazłem w sieci przepis... prosty i "smaczny".
Powiem tylko tyle, że od miesiąca nie kupuję chleba w sklepie czy też w piekarni. Naprawdę warto spróbować. Oczywiście nie trzeba zaraz przerzucać się tylko na chleb przez siebie robiony. Ale, np. w niedzielę, na śniadanko, warto sobie posmarować świeżą kromkę chleba masełkiem i ją pochłonąć.


niedziela, 10 stycznia 2016

Kogo strąbić na Święta?




Jak co roku - nadeszły a zaraz potem minęły szybko Święta. Czas radości i zrozumienia. Czas wybaczenia, pojednania i miłości do wszystkich. Także do innych kierowców.

I oto ktoś - bidula, niemota- stoi blokując ruch na ulicy.

sobota, 9 stycznia 2016

Mikołaju… cudu!


Mikołajowa i Mikołaj przyłożyli się do zadania. Dzieci w wieku “to moje - nie to moje!” wymagają wyższych strategii.Więc każde ma dostać takie samo, aby nie było żalu, smutku i wrzasku w domu.
I oto, w Gwiazdkowy wieczór słychać szelest rozrywanych opakowań. Po chwili krótkie okrzyki radości, a potem: “Ty też masz takie samo?” A potem: “Tato - włączysz nam?”
I już za chwilę jeden z mechanizmów wydaje z siebie dźwięki elektronicznego pokemona, a jedna z Pociech wydaje z siebie dźwięki licznych zachwytów.
O zgrozo! Druga Pociecha nie wydaje z siebie żadnych dźwięków, bo identyczny mechanizm wydaje z siebie tylko doskonałą ciszę i nie myśli nawet się uruchomić.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Starzec i Krasnal

       
Starzec brnął przez zaspy po kolana. Ciężko. Zimno. Wiatr w oczy, śnieg w oczy. Długa broda zdążyła oblepić się płatkami śniegu niczym wielki sopel. Targany wichrem płaszcz też nie ułatwiał wędrówki.
- Boże! Ile to już lat? Broda mi już ziemi dosięga...

środa, 15 lipca 2015

Coś o matkach karmiących i coś o kupach


Czytałem ostatnio parę artykułów o matkach karmiących. Chodzi o matki karmiące swoje dzieciątka w tak zwanych „przestrzeniach publicznych”. Karmić, nie karmić, wypada, nie wypada. Oczywiście było mnóstwo komentarzy po tych artykułach i tych na tak i tych na nie. Postanowiłem też się wypowiedzieć w tym temacie.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Twórczość dziecięca. część 2...

Mam kolejny wiersz mojej córki (11 lat). Temat już jakby nieaktualny, no ale nie oto chodzi. Zapraszam do czytania.

Pierwsza Gwiazdka.

Gdy pierwsza Gwiazdka zjawi się,
Na widok jej uśmiechasz się.
A pod choinką znajdziesz coś,
Co znów radości sprawi moc.

Gdy spojrzysz w górę, 
Zobaczysz chmurę,
A za tą chmurą kryje się coś,
Co Twe życzenia spełni w tę noc.

Czy wiesz już co to za rzecz?
Patrzysz w górę i już wiesz.
To gwiazda złota, piękna tak,
Ma świąteczny pyszny smak.



Szymon Temet

Ballada o drodze...


- No cześć Stefan. Co u Ciebie?
- ....................
- U mnie też stara bida. No ale dobrze, że nowej nie ma.
- ......................
- Jadę do Krakowa. Do roboty.
- .................................
- No i co z tego, że nie mam zestawu głośnomówiącego. Przecież mam podzielną uwagę. A jak będę chciał to mogę jeszcze zjeść kanapkę i czytać książkę. Dzwonisz po to aby mnie wku....ć?
- .............
- O, kurwa. No żebyś Ty widział co za baran teraz wymusił pierwszeństwo. Stefan... Stefan, co się stało, dlaczego się nie odzywasz. O, Boże to przecież samochód Stefana.

środa, 18 marca 2015

W ciemnym pokoju…



 

Ciemny pokój rozświetla lekko tylko jedna lampa. Jarzy się delikatnie ciepłym światłem od kilku minut. Grzeje się. Jedyna gwiazda na ciemnym niebie.
Jej hipnotyzujące światło jest tylko efektem ubocznym. Ręcznie wykonana finezja to zaklęty w świetle dźwięk.

Wszystkosłyszący zaprasza. Wskazuje centralnie ustawiony fotel. Panuje cisza. Żaden zbędny dźwięk nie zakrada się do pomieszczenia. Siadam i się zapadam. Obok szklanka whisky z lodem. W powietrzu zapach cygara.  

piątek, 13 marca 2015

Wielkość Mistrza




Mistrz nie zostaje mistrzem z przypadku. Mistrzostwa nikt mu nie daje w prezencie. Nie zostaje nim z braku konkurencji, z braku laku lub z powodu sprzyjających wiatrów.
Mistrzostwo nie spada jak manna z nieba pod postacią deszczu czy też Pańskiej Łaski.



Mistrzostwo osiąga się zostawiając w tyle przeciwników. Mistrzostwo to lata ciężkiej harówki, hektolitry potu, zmęczenie, ból, trochę talentu i… odrobinka szczęścia. Ten, kto zostaje mistrzem - gryzie piach i wdeptuje w niego swoich konkurentów, a nie chowa weń głowę.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Z nowym rokiem...


No i cóż. Święta, święta i po świętach. I Sylwester za nami. A co przed nami??? Spełnianie noworocznych obietnic. Taak. Człowiek to jednak ma niewyparzoną gębe. Zero instynktu samozachowawczego. Chwila uniesienia. Dwie butelki wina lub whisky. I co? I męcz się człowieku, katuj się przez kolejny rok. Kto to w ogóle wymyślił, aby akurat w nowy rok sobie cokolwiek obiecywać. No dobra, jak chcemy, to sobie (lub komuś) coś możemy obiecać. A niech tam. Niech ma. Ale czy to musi być zaraz udział w maratonie, albo bieganie codziennie po 10km, albo, że nie będę jadł słodyczy do swoich urodzin (czyt. do listopada). Przecież można tak na lajcie. Pójdę w tym roku 10 razy do kina. Przeczytam ileś tam książek (bynajmniej nie telefonicznych). Można? Można.